Wiadomości:
Alkoholizm – po czym rozpoznać chorobę? - piątek, 18 maja 2012 13:22
Są wyniki kontroli z PCOiW w Ścinawie - piątek, 18 maja 2012 12:50
CZYM JEST I KOMU PRZYSŁUGUJE DYWIDENDA? - piątek, 18 maja 2012 11:04
Do Gogołowic - Co sobotę wsiądź na rower - piątek, 18 maja 2012 10:31
Cztery napady z nożem na banki - piątek, 18 maja 2012 10:21
Ubierz swój dom - piątek, 18 maja 2012 08:45
Śmiertelny wypadek w ZG Rudna - piątek, 18 maja 2012 08:38

Powrót do PCOWiA w Ścinawie - Jak traktuje się rodziny zaprzyjaźnione

PDFDrukujEmail

Region

alt W Sądzie Rejonowym w Lubinie odbyła się kolejna już rozprawa byłej dyrektor PCOWiA w Ścinawie przeciwko Starostwu Powiatowemu w Lubinie o uznanie wypowiedzenia z pracy za bezskuteczne. Na rozprawie wypłynęło dużo ciekawych faktów o których wkrótce.

W sądzie podeszła do nas kobieta, która prosiła o anonimowość  i  zaczęła z żalem opowiadać, jak traktowane są obecnie rodziny zaprzyjaźnione, przez panią Ewę Cieślowską obecna po. PCOWiA w Ścinawie.

- Jestem rodziną zaprzyjaźnioną od 2004 roku. Za nowej pani dyrektor (czytaj. po dyrektora - przypis red.) zostało mi to uniemożliwione.  Nie mogę już zapraszać do siebie dzieci, które wcześniej przebywały u mnie za zgodą sądu rodzinnego. Te dzieciaczki mogły przebywać u mnie w domu w wekend, w dni wolne, w święta, wakacje, ferie. Teraz jest to niemożliwe. Kiedy chciałam w ubiegłym roku oraz tym, nawiązać kontakt z obecną dyrektor  i zaprosić kolejne dzieci, pani dyrektor nie dopuszczała mnie do siebie, czyli nie odbierała telefonów, ani gdy byłam w Ścinawie nie chciała się ze mną zobaczyć i mnie posłuchać. Wychowawcy, którzy mogliby udostępnić jakiekolwiek informacje, nie byli do tego upoważnieni. Tak więc od zeszłego roku nie mogę zapraszać dzieci do siebie. Wiem,  że jest jeszcze jedna rodzina w takiej sytuacji jak ja, że tez nie może zapraszać teraz dzieci do siebie.- mówi rozżalona kobieta.

- Żeby zaprosić dziecko do siebie to jest to cała procedura. Jedzie się do Domu Dziecka, poznaje się te dzieci, nawiązuje z nimi kontakt, rozmawia, przytula. Jeżeli dziecko wyraża ochotę wówczas składa się wniosek do sądu, który wyraża zgodę bądź nie. Wówczas można to dziecko zaprosić do siebie. - mówi smutnym głosem kobieta i podaje kolejny przykład - Koleżanka, która dotychczas zapraszała dwoje dzieci, obecnie nie może już zaprosić nowych dzieci. Z ostatniej rozmowy z koleżanką wiem, że spotkała panią Cieślowską na holu i powiedziały sobie tylko dzień dobry. - Bezpośredni kontakt, jak za poprzednich dyrektorów, że można było wejść do gabinetu, porozmawiać, omówić sytuację. Nie! Obecnie to jest niemożliwe.

Czym jest rodzina zaprzyjaźniona?

Rodzina zaprzyjaźniona to rodzina, osoba samotna, która na zasadzie wolontariatu wspiera dziecko przebywające w placówce opiekuńczo-wychowawczej. Na początku formuła regularnych spotkań z dzieckiem nie wymaga zgody sądu, jedynie placówki. Kiedy dziecko i rodzina chcą pogłębić znajomość poprzez wizyty dziecka na weekendy, wakacje, czy święta, wówczas potrzebna jest jednorazowa zgoda sądu. Często sędzia rodzinny pisze, że wyraża zgodę, a ostateczną decyzje pozostawia każdorazowo placówce. Rodzina zaprzyjaźniona nie ma wobec dziecka żadnych zobowiązań prawnych, ale ponosi odpowiedzialność opiekuńczą i moralną za nawiązanie więzi emocjonalnej.

Rodzina zaprzyjaźniona to forma wolontariatu rodzinnego. Rodziny takie wspierają dzieci, które przebywają w domach dziecka. Może być to też wstępna forma przed ustanowieniem rodziny zastępczej.

- Mogę zabrać z Domu Dziecka tylko te dzieci, które przez lata zapraszałam i co roku odnawiałam zaproszenie przez Sąd, ale nowych dzieci już nie.- dodaje ze smutkiem w oczach kobieta. - Bo nie mam danych tych dzieci, bo nie mogę przebywać w Domu Dziecka bo pani dyrektor nie wyraża na to zgody. Czyli nie mogę pojechać do Domu Dziecka jak wcześniej jeździłam, usiąść w jakiejś grupie dzieci, poprzyglądać się dzieciom, porozmawiać z nimi, zaprzyjaźnić się. Nie jest to już w tej chwili możliwe w ogóle.

- Ubolewam bardzo nad tym co się teraz dzieje w Domu Dziecka. Dzieci z takich pobytów w domach są bardzo zadowolone, bo mogą zobaczyć coś innego, coś rodzinnego.

- Jak ja zaczynałam w 2004 roku to sugerowałam się tym żeby tym dzieciom pokazać jak funkcjonuje ognisko domowe od wewnątrz. Czyli jak się rano wstaje, zasiada do stołu z rodziną, jak się wspólnie spożywa posiłki, jak się razem ubiera i idzie na spacer, zakupy. Pokazanie tej swobody, tego ciepła rodzinnego. Nie tak jak na obozie, że o tej i o tej godzinie wszystko musi być zrobione na czas. Rodzina funkcjonuje zupełnie inaczej. - Miałam taki przypadek, że był chłopiec u mnie. Podczas śniadania rozglądał się wokół i w pewnym momencie pyta -  "a co wódki nie będzie na śniadanie?".

Smutne? Dla mnie osobiście bardzo. Bo nie ma we mnie zgody na takie traktowanie ludzi, którzy chcą  robią coś dobrego dla dzieci pokazując im jak może wyglądać życie w normalnej rodzinie. Bo te dzieciaki takiego wzorca nie miały w swoim rodzinnym domu i nie mają też w Domu Dziecka.

Zastanawiam się też, czemu zarząd powiatu lubińskiego ma firanki na oczach i kto mu te firanki założył(a). Na anonimowy list dotyczący PCOWiA w Ścinawie zareagowały wszystkie instytucje. Wszystkie. Oprócz Starostwa Powiatowego w Lubinie.

/mak/

Dodaj do:

Deli.cio.us    Digg    reddit    Facebook    StumbleUpon    Newsvine

Komentarze  

 
0 #1 RE: Powrót do PCOWiA w Ścinawie - Jak traktuje się rodziny zaprzyjaźnioneLubinianka 2012-02-01 21:28
To co tutaj jest napisane jest prawdą. tak się właśnie teraz dzieje.
Zacytuj | Zgłoś administratorowi
 

Dodaj komentarz

Wszystkie komentarze umieszczane przez użytkowników i gości portalu są ich osobistą opinią. Redakcja oraz właściciele portalu nie biorą odpowiedzialności za komentarze odwiedzających.


Reklama




Video

Facebook